O zbóju Garczyńskim, Białym Rycerzu i pięknej Klarze z Mikorzyna

„Tylko w legendach może przetrwać to, co w naturze przetrwać nie może. Tylko legenda i mit nie znają granic możliwości”. Te słowa Andrzeja Sapkowskiego niech posłużą za motto do nowego blogowego cyklu, którego przedmiotem będą legendy wielkopolskie. Co jakiś czas będę przedstawiał tu najciekawsze podania i legendy, oczywiście związane z Wielkopolską, a później konfrontował je (lub nie) z tzw. prawdą historyczną.

Legendy to skarby gromadzone od zarania dziejów. Przez wieki opowieści o królach, czarodziejach, nieziemskich stworzeniach, rycerzach, rozbójnikach, księżniczkach i czarownicach były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dzięki nim można było wyjaśnić pochodzenie rzeczy i zjawisk, które interesowały naszych przodków, a których genezy nie dało się inaczej ustalić. W pierwszej połowie XIX wieku, na fali romantycznej fascynacji ludem i jego zwyczajami, zaczęto je spisywać. Na kanwie legend i baśni pisano powieści, poematy, sztuki teatralne, libretta operowe, a wreszcie scenariusze filmowe. Dziś opowiem legendę o Klarze z Mikorzyna (pow. koniński), której akcja toczy się nad pięknymi jeziorami: Mikorzyńskim i Ślesińskim i w okolicznych lasach.

1. Jezioro Mikorzyńskie.

Miejsce akcji

Jedną z największych atrakcji powiatu konińskiego są bez wątpienia długie i wąskie jeziora polodowcowe typu rynnowego: Ślesińskie, Mikorzyńskie (zwane też jeziorem Mikorzyńsko-Wąsoskim) i Pątnowskie, będące elementem kanału żeglownego łączącego jezioro Gopło z Wartą, ciągnącego się na długości 32 km i zwanego Kanałem Ślesińskim lub Kanałem Warta-Gopło. Niezwykłą właściwością tych jezior jest to, że ich wody są stosunkowo ciepłe. Jest to spowodowane zrzutem wód ciepłowniczych z pobliskich elektrowni: Konin i Pątnów. Temperatura wody w Jeziorze Mikorzyńskim potrafi dochodzić latem do 25 stopni Celsjusza! Nic dziwnego więc, że w sezonie letnim brzegi jezior wypełniają się amatorami kąpieli i sportów wodnych. Jeziora obfitują także w wiele gatunków ryb, dzięki czemu ściągają tu wędkarze.

2. Jezioro Ślesińskie.

Legenda o Klarze z Mikorzyna toczy się właśnie nad jeziorami: Ślesińskim i Mikorzyńskim, stąd skupię się na tych dwóch zbiornikach wodnych. Jezioro Ślesińskie liczy sobie ok. 4,5 km długości i tylko ok. pół kilometra szerokości. Głębokie jest zaś na ok. 26 m. Jezioro Mikorzyńskie zwane także Jeziorem Mikorzyńsko-Wąsowskim, jest długie na 6,5 km, szerokie na ok. 1 km i głębokie na ponad 36 m. Północna część zbiornika nosi nazwę Jeziora Mikorzyńskiego, a południowa Jeziora Wąsowskiego, choć w rzeczywistości jest to jeden zbiornik wodny. W południowej części Jeziora Mikorzyńskiego znajduje się niewielka wyspa, nazwana przez miejscowych Wyspą Zakochanych lub Wyspą Klary. Ta właśnie wyspa oraz wspomniane wyżej jeziora stanowią miejsce akcji naszej dzisiejszej legendy.

3. Śluza Pątnów na Kanale Ślesińskim.

O pięknej acz dumnej Klarze i jej adoratorach

Dawno, dawno temu, we wschodniej Wielkopolsce, niedaleko miasteczka Ślesin, nad Jeziorem Ślesińskim, rozpościerały się prastare puszcze, z których niewiele już pozostało. Okoliczne wzgórza, oblane niegdyś wodą, miejscowy lud zwał Wyspami Zbójeckimi. Oczywiście nazwa ta nie wzięła się znikąd. Wyspy Zbójeckie jak i okoliczne lasy, były dobrym schronieniem dla zbójników czatujących na kupców podążających traktem z Kalisza na Kujawy. Warto wiedzieć, że wśród zbójników zdarzali się także rycerze, którym znudziło się spokojne gospodarowanie w majątkach i woleli rabować kupców na gościńcach. Jednym z takich rozbójników był niejaki Garczo, zwany też Garczyńskim, herszt bandy zbójników, szlachcic z pochodzenia, który w czasach Łokietka trudnił się zbójectwem w tych okolicach. Na jednej z Wysp Zbójeckich, nad północną częścią Jezior Ślesińskiego, Garczyński zbudował dla siebie i swoich kompanów warownię.

Niedaleko od siedziby zbója Garczyńskiego, nad południowym krańcem Jeziora Mikorzyńskiego stał ongiś zamek należący do pewnego dzielnego rycerza. Niestety, zbieracze legend nie zapisali jego imienia. Rycerz wyruszył na wyprawę krzyżową i już z niej nie wrócił. Pozostawił brzemienną żonę, która krótko po jego wyjeździe powiła córkę, ale sama wkrótce zmarła przy porodzie. Córką zajęła się dalsza rodzina. Klara, bo tak miała na imię, wyrosła na piękną dziewczynę. Nic dziwnego, że wielu rycerzy ubiegało się o jej rękę, tym bardziej, że oprócz urody Klara odziedziczyła też pokaźny majątek.

4. Rolniczy krajobraz gminy Ślesin.

Jednym z rycerzy starających się o rękę pięknej Klary z Mikorzyna był rycerz Janusz, zwany powszechnie Białym Rycerzem. Przydomek zawdzięczał białemu rumakowi, na którym jeździł, srebrzystej zbroi i białemu płaszczowi. Janusz zakochał się w Klarze bez pamięci, ale ta nie odwzajemniała jego miłości, traktując go pogardliwie, podobnie zresztą jak innych. Biały Rycerz nie tracił nadziei. Przyjeżdżał pod mury zamku, śpiewając Klarze serenady, ale na niewiele się to zdało. W końcu jednak dziewczyna postawiła przed Januszem jeden warunek – wyjdzie za niego za mąż, jeśli ten okryje się rycerską sławą. Biały Rycerz przystał na to i postanowił szukać okazji do dokonywania czynów rycerskich w dalekich krajach. Żegnając się z Klarą podarował jej swój rodowy pierścień, zapewniając, że jeśli tylko będzie w niebezpieczeństwie, ma przekazać przez zaufanego sługę tan pierścień, a on niezwłocznie przybędzie.

Spotkanie z Garczyńskim

Pewnego dnia Klara wraz z dworzanami i przyjaciółmi wybrała się na polowanie i zapędziła w Bory Ślesińskie. Tam strzeliła do jelenia, ale tylko go zraniła. Niewiele myśląc, dziewczyna pognała za zwierzęciem. Dopadła go na polanie, ale z drugiej strony nadjechała grupa zbrojnych myśliwych. Jeden z nich, ubrany  na czarno, wystrzelił z łuku i trafił jelenia w serce. Owym myśliwym był Garczyński. Klara, której obcy był strach, utrzymywała, że skoro pierwsza trafiła jelenia, to zdobycz należy się jej. Garczyński, onieśmielony urodą dziedziczki i jej odwagą, oddał dziewczynie upolowane zwierzę. Ta w podzięce obrzuciła rycerza-rozbójnika wyzwiskami i obelgami, nazywając rozbójnikiem i opryszkiem. Garczyński przygryzł wargi, ale przełknął tę zniewagę. Puścił dziewczynę wolno, ale obiecał, że kiedyś jeszcze będzie jego. Klara  nie przejęła się zbytnio jego słowami.

5. Jezioro Mikorzyńskie.

Minęło kilka dni, a przed bramą zamku Klary w Mikorzynie zjawił się okazały orszak złożony z kilku rycerzy ubranych w czarne zbroje. Przewodził mu rycerz-rozbójnik Garczyński. Klara, kierując się starodawnym prawem gościnności, przyjęła rycerzy uprzejmie, lecz chłodno. Garczyński padł przed Klarą na kolana i nie szczędząc jej komplementów, poprosił o rękę. Dziewczyna stanowczo odmówiła, tłumacząc, że nie może zostać żoną rycerza, który napada na gościńcach i rabuje, a nie walczy w szlachetnych sprawach, jak na rycerza przystało. Jego zamek zaś stał się jaskinią zbójców, zamiast być ośrodkiem kultury rycerskiej. Garczyński urażony odmową odjechał, miotając przekleństwa.

Wszyscy wiedzieli, że Garczyński nie puści płazem takiej zniewagi i za kilka dni należy spodziewać się napaści. Klara nakazała przygotować zamek do obrony i gromadzić zapasy. Garczyński nie zamierzał jednak czekać i jeszcze tej samej nocy napadał na zamek, wykorzystując element zaskoczenia. Dworzanie i służba zginęli lub zostali obezwładnieni, a Klara porwana. Wcześniej, zachowując resztki zimnej krwi, zdążyła jeszcze przekazać służącej pierścień Białego Rycerza z prośbą, aby ta oddała go Januszowi.

6. Jezioro Ślesińskie.

Biały Rycerz rusza na odsiecz

Posłaniec z pierścieniem trafił na dwór Białego Rycerza, kiedy ten szykował się do wyruszenia na wyprawę krzyżową. Natychmiast przybył do Mikorzyna, gdzie dowiedział się co zaszło. Zebrał pośpiesznie drużynę i ruszył na odsiecz Klarze do Wysp Zbójeckich. Przebijając się przez bory i bagna, dotarł wkrótce do zbójeckiego gniazda Garczyńskiego. Nie udało mu się jednak wziąć zamku szturmem, gdyż ludzie rycerza-rozbójnika w porę zorientowali się, co się szykuje. Szybko więc wsiedli na koń i oba orszaki spotkały się przed zamkiem, szykując do walki. Biały Rycerz, nie chcąc dopuścić do rozlewu krwi, wezwał Garczyńskiego na pojedynek. Ten, ufny w swoje możliwości, zgodził się.

Rycerze ruszyli przeciwko sobie. Najpierw skruszyli kopie, a później walczyli na miecze. W końcu, po długiej walce, Janusz zranił Garczyńskiego i uwolnił Klarę. Rycerz-rozbójnik i jego kamraci zostali uwięzieni, a Biały Rycerz ponownie poprosił dziewczynę o rękę, licząc, że ta mu nie odmówi. Klara podziękowała wybawcy, ale jednocześnie oznajmiła rycerzowi, że będąc w niewoli uczyniła ślub Bogu i postanowiła resztę spędzić w klasztorze. Rycerz uszanował jej decyzję i odwiózł do Mikorzyna.

7. Jezioro Mikorzyńskie.

Wyspa Klary

Minęły trzy lata. Klara wprawdzie nie wstąpiła do klasztoru, ale kazała zbudować sobie kaplicę przy zamku i spędzała w niej każdą wolną chwilę. Skończyły się w Mikorzynie bale i łowy. Biały Rycerz nie mógł zapomnieć o pięknej Klarze. Fakt, że nie zdecydowała się jeszcze na włożenie habitu, napawało go nadzieją. Wyruszył więc do Gniezna i poprosił arcybiskupa o zgodę na zdjęcie z niej ślubów. Arcybiskup zgodę wyraził, a szczęśliwy Janusz pojechał do Mikorzyna.

Nie dane mu jednak było połączyć się z ukochaną. Ulewne deszcze, które zalewały od kilku dni okolice, spowodowały, że miejscowe rzeczki wylały, a wody jeziora wystąpiły z brzegów. Wzgórze, na którym stał zamek Klary, zostało odcięte od lądu i stało się wyspą. Wody jeziora podmyły mury i sprawiły, że wieża zamku runęła. Świadkiem tego tragicznego wydarzenia był Biały Rycerz, który rzucił się w wody jeziora na pomoc ukochanej. Po jakiś czasie poziom wody co prawda nieco opadł, ale jezioro nie wróciło do pierwotnych granic. Wzgórze zamkowe na zawsze już stało się wyspą. Klara na szczęście się uratowała, ale ciała Białego Rycerza nigdy nie odnaleziono. Zrozpaczona dziewczyna spędziła resztę życia na swojej wyspie. Zamieszkała wśród ruin zamku jako pustelnica, opłakując swojego rycerza. Kiedy zmarła, pochowano ją na wyspie, a na jej mogile ustawiono kamienny krzyż z wyrytą na nim datą śmierci – 1338.

Minęły lata. Po tragicznych wydarzeniach pozostały już tylko wspomnienia, które przeszły w legendę. Ponoć krzyż na mogile Klary istniał jeszcze na początku XX stulecia. Małą wysepkę na Jezierze Mikorzyńskim lud nazwał Wyspą Klary lub Wyspą Zakochanych. Ponoć, gdy poziom wody w jeziorze nieco opadnie, widać pozostałości zamku Klary z Mikorzyna, a niektórzy twierdzą, że wiosną, w księżycowe noce, można zobaczyć ubranego na biało rycerza, który jadąc na śnieżnobiałym koniu wypada zza drzew i rzuca się w wody jeziora. Jego zjawienie się nie wróży jednak niczego dobrego.

Bibliografia:

Świrko S., Orle gniazdo. Podania, legendy i baśnie wielkopolskie, ilustracje Jan Marcin Szancer, Poznań 1969 r.

Wodna przygoda na Ziemi Konińskiej. Turystyka dla aktywnych, przewodnik wydany przez powiat koniński, http://powiat.konin.pl/media_pliki_powiat/file/6356_pl_in_wyd_2011_przewodnik_wodny.pdf

Fotografie:

  1. Mark14 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)
  2. Mark14 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)
  3. Grzegorz Doliński / CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/3.0)
  4. Mark14 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)
  5. Mark14 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)
  6. Mark14 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)
  7. adamkoc1 / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *