Lotnisko Luftwaffe w Bednarach – do teraz można znaleźć pozostałości wojny

Ślady po II wojnie światowej na terenie Wielkopolski są wciąż doskonale widoczne, tylko trzeba wiedzieć gdzie ich szukać. Proponuję wybrać się do Bednar w powiecie poznańskim, gminie Pobiedziska, gdzie znajdowało się lotnisko Luftwaffe i gdzie wciąż można natknąć się na jego pozostałości. O historii tego lotniska opowiada nam Pan Błażej Sienkowski, autor dzisiejszego tekstu i współpracownik „Historii Wielkopolskich”.

1. Zamaskowany niemiecki samolot na lotnisku w Bednarach. Zdjęcie pochodzi ze strony www.forum.odkrywca.pl

Pod koniec 1939 roku na terenie przedwojennego województwa poznańskiego oraz części województw łódzkiego, pomorskiego i warszawskiego hitlerowcy utworzyli okręg III Rzeszy w postaci Kraju Warty, gdzie bezwzględnymi decyzjami politycznymi usiłowali sprawić, by na przestrzeni kilkudziesięciu lat całkowicie wyniszczyć Polaków.

Do Wartheland napływała skuszona wizjami lepszego życia pokaźna liczba etnicznych Niemców z Wołynia czy Rumunii, wielu mieszkańców pochodzenia nieniemieckiego zostało tu zabitych bądź stąd wysiedlonych, natomiast przydziały żywnościowe dla Polaków były wręcz głodowe. Wynosiły plus minus 50% zapotrzebowania energetycznego, niezbędnego osobie pracującej. To zaledwie kilka spośród wielu stosowanych przez nazistów metod. Oprócz wyniszczania społeczeństwa z podbitych terenów Niemcy dużą wagę przykładali do poprawienia infrastruktury. Jednym z owoców tych działań była właśnie rozbudowa lotniska w Bednarach, które wtedy nosiły nazwę Tonndorf.

2. Duża betonowa bomba ćwiczebna w Dąbrówce Kościelnej, 2019 rok. Archiwum autora.

Do rozbudowy lotniska operacyjnego (Einsatzhafen) we wsi Bednary przystąpiono w 1940 roku. Prace ukierunkowane na poprawę jego warunków trwały do 1944 roku, co wskazuje jednoznacznie, że zakres prowadzonych działań był szeroki. Niemcy tworzyli lotnisko na bazie lotniska polskiego z okresu międzywojennego. W samej miejscowości rękoma robotników przymusowych z różnych państw postawili kilka drewnianych budynków: warsztaty, domek pilotów, kantynę czy magazyn. Rozmaite funkcje pełniły obiekty zlokalizowane w okolicy. Przykład to drewniany kościół we Wronczynie, który przekształcono na magazyn sprzętu lotniczego. We wsiach przyległych do Bednar znajdowały się placówki wartownicze. Na obrzeżach kompleksu leśnego zbudowano sieć betonowych dróg umożliwiających rozśrodkowanie samolotów oraz utworzono składowisko amunicji lotniczej. Powstało ono w rejonie dzisiejszego oddziału leśnego 196 przy drodze z Bednar do Dąbrówki Kościelnej. Ślady po tym wojennym składowisku nazywane są przez miejscową ludność ,,Bombowiskiem”. Niemcy postanowili także zbudować nowe drogi łączące Bednary z Pobiedziskami. Właśnie na stację kolejową w miasteczku położonym przy drodze Poznań – Gniezno przywożono różnego rodzaju dostawy dla lotniska. Mieczysław Kędziora wspominał chociażby o transporcie szybowców, które były rozłożone (osobno skrzydła i kadłuby). Ładowano je na specjalne platformy, ciągnięte przez samochody ciężarowe marki Tatra. Część z nich przewieziono do Bednar, a reszta pozostała na stacji kolejowej do zakończenia działań zbrojnych. Pozostałości terenowe i relacje dawnych mieszkańców wskazują, że hitlerowcy połączyli lotnisko w Bednarach z Pobiedziskami linią kolejową.

3. Fragment betonowej drogi kołowania w Bednarach. Za nim widoczna zarośnięta, niedokończona droga kołowania. 2019 rok. Archiwum autora.

Funkcjonowanie lotniska rzecz jasna nie uszło uwadze polskich patriotów. Od października 1941 roku do końca 1944 roku w Bednarach działała placówka Armii Krajowej, która – jak w całej okupowanej Polsce – do lutego 1942 roku nosiła miano Związku Walki Zbrojnej. W jej skład wchodziły dwie grupy pięcioosobowe. Jedną tworzyli robotnicy zatrudnieni w gospodarstwie rolnym, drugą pracujący na lotnisku. Wszyscy członkowie zbierali informacje związane ze stacjonującym wojskiem, liczbą samolotów, rozbudową lotniska, stanem załogi i inne wiadomości o charakterze wywiadowczym. Materiały były przekazywane do punktu kontaktowego w Pobiedziskach. Członek ZWZ/AK w Bednarach, Władysław Osiński przywoził prasę podziemną na lotnisko. Kierownikiem opisywanej placówki najpierw był obuwnik Nikodem Pałasik, później zastąpił go nauczyciel Zygmunt Sroka.

Warto dodać, że w sąsiedztwie niemieckiej infrastruktury lotniczej mieszkała ludność cywilna. Niektóre zabudowania istnieją do teraz.  Inne natomiast giną pośród okolicznych lasów, łąk czy pól. Przykłady takich ginących zabudowań to ,,Suchy Bór” w oddziale leśnym 196 (na polanie przy drodze Bednary – Dąbrówka Kościelna) oraz ruiny gospodarstwa, które można znaleźć około 300 metrów na południe od wsi Stęszewice.

4. Duża betonowa bomba ćwiczeba na Bombowisku, 2019 rok. Archiwum autora.

Na tym podpoznańskim lotnisku od czerwca 1941 roku do stycznia 1942 roku stacjonowała eskadra szkoleniowa Jagdgeschwader 51, eksploatująca myśliwce Messerschmitt Bf 109E. Piloci JG 51 podczas największego konfliktu w dziejach działali na istotnych scenach wojennych. Wyróżniali się wyborną skutecznością, niszcząc wiele samolotów wroga. Funkcję dowódcy rzeczonego pułku pełnił m.in. Werner Mölders. Nie tylko był on asem lotnictwa z liczbą 101 zestrzeleń w trakcie drugiej wojny światowej, ale również dokonał zrewolucjonizowania taktyki walk powietrznych. Co ciekawe Göring i Hitler, widząc niebagatelne niebezpieczeństwo propagandowe w przypadku śmierci tego młodego pilota, zakazali mu lotów bojowych i  oddelegowali na bezpieczniejsze stanowisko. Krótko potem Mölders zginął niedaleko Wrocławia, lecąc na pogrzeb generała Ernsta Udeta do Berlina, gdzie miał pełnić wartę honorową.

W 1944 roku na lotnisku ulokowanym w małej wsi koło Pobiedzisk stacjonowały z kolei eskadry Transportgeschwader 5. Dysponowały one największymi samolotami, jakie były użytkowane podczas drugiej wojny – Messerschmittami Me 323 Gigant. Jeden z takich samolotów, określanych niejednokrotnie potocznym mianem ,,latających stodół’’, rozbił się zaledwie kilka kilometrów po wylocie z Bednar w pobliżu wsi Skorzęcin koło Karłowic. Zginęło szesnastu żołnierzy, trzech zostało rannych. Maszyna spłonęła doszczętnie. To wydarzenie zostanie przybliżone w części poświęconej zanikłej wsi Skorzęcin. Oczywiście w Bednarach oprócz dwóch wymienionych jednostek stacjonowały również inne. Relacje świadków sugerują, że stąd wylatywały samoloty, które bombardowały stolicę podczas powstania warszawskiego. Ustalenia autora podważają te doniesienia. Były to maszyny eskadr Kampfgeschwader 55. Piloci KG 55 wyruszali z Bednar po to, aby przeciwdziałać operacji lwowsko-sandomierskiej, w trakcie której ZSRR koniec końców wyzwolił tereny południowo-wschodniej Polski. KG 55 używał średnich bombowców, Heinekel He 111. W styczniu 1945 roku żołnierze Schlachtgeschwader 9, zważywszy na zbliżające się czołgi radzieckie, zniszczyli siedemnaście własnych samolotów szturmowych Henschel Hs 129, które pozostały na tym lotnisku. Obiekt został zajęty przez II Batalion Czołgów pod dowództwem majora Pińskiego, wchodzący w skład 44 Brygady Pancernej Gwardii.

5. Duża betonowa bomba ćwiczebna na Bombowisku, 2015 rok. Archiwum autora.

Do dziś w lasach Puszczy Zielonki, graniczących z Bednarami, można znaleźć ślady drugiej wojny – egzemplarze bomb lotniczych. Latem 2016 roku, po zgłoszeniu otrzymanym od spacerowicza, policjanci grupy minersko-pirotechnicznej z Gniezna odkopali 37 sztuk bomb zapalających. Jeszcze w 2017 roku przy wspominanej polnej drodze Bednary – Dąbrówka Kościelna autor napotykał duże betonowe bomby ćwiczebne. Nadal znajdują się one na terenie ,,Bombowiska’’, jednak są w coraz gorszym stanie i mniejszej liczbie. Obszar ten skrywa również małe wersje betonowych bomb ćwiczebnych. Leżą one w dole, jakich pozostało tutaj sporo po działaniach związanych z drugą wojną. Na sześć dużych i kilkanaście małych Übungsbomben można także natrafić w Dąbrówce Kościelnej blisko głazu, który upamiętnia zamordowanego w Katyniu porucznika rezerwy, Władysława Żaka oraz groty milenijnej. Zachowały się one zdecydowanie lepiej. Duże bomby otaczają tam miejsce wypoczynku, a małe stanowią podstawy ławek. Pojedynczy egzemplarz dużej bomby ćwiczebnej w dobrym stanie stoi też w ogrodzie przed jednym z domów w Niedźwiedzinach, pełniąc zapewne rolę ozdoby.       

Inną rzucającą się w oczy spuścizną po żołnierzach Luftwaffe jest sieć dróg kołowania o szerokości 6–12 metrów oraz grubości betonu 15–25 cm. Na dwóch prostych odcinkach dróg kołowania o długości 800 i 1400 metrów mogłyby bez problemów startować i lądować samoloty, jednak znane dotąd źródła takiego ich zastosowania nie potwierdzają. Tworzenie betonowych dróg zostało zaprzestane w drugiej połowie 1944 roku, gdy Niemcy zdali sobie sprawę, że klęska III Rzeszy jest nieunikniona. Jeden z hitlerowców, którzy pilnowali pracujących przy budowie polskich robotników przymusowych, miał w tamtym czasie powiedzieć: ,,Przykładajcie się do pracy, bo to wy będziecie po tym jeździć”. Na polu blisko Traktu Bednarskiego do dziś można odnaleźć nieukończony, całkowicie zarośnięty fragment betonowej drogi kołowania. Podążając w kierunku Zielonki, kilkaset metrów dalej w lesie znajduje się sześć betonowych słupów. Według opowiadań pełniły one role podstaw wieży obserwacyjnej bądź pojemników do wody, która była niezbędna do budowy betonowych dróg.

6. Duże betonowe bomby ćwiczebne na Bombowisku, 2015 rok. Archiwum autora.

W okresie PRL na lotnisku w Bednarach stacjonowali, zazwyczaj okresowo, żołnierze polscy. Wówczas powstał utwardzony pas startowy, a także kilka innych elementów infrastruktury lotniczej. Przemiany społeczno-gospodarcze spowodowały spadek intensywności szkolenia bojowego, co zapoczątkowało okres cywilnej eksploatacji lotniska. Po wojnie niekiedy dochodziło do katastrof z udziałem maszyn wylatujących z Bednar. Chociażby latem 1968 roku, kiedy śmierć poniósł Henryk Niewiadomski. Pilot ten podczas ćwiczeń uderzył tuż po starcie w ścianę lasu samolotem szturmowym, Lim-6bis. Przyczyną wypadku była awaria dopalacza silnika.

Lotnisko w gminie Pobiedziska wizytowali prezydenci RP. W 2000 roku do utworzonego tutaj miasteczka światowego zlotu harcerzy zawitał Aleksander Kwaśniewski. Trzynaście lat później Bronisław Komorowski odwiedził utworzone na terenie lotniska centrum doskonalenia jazdy, należące do Sobiesława Zasady – niegdyś doskonałego kierowcy rajdowego, który od początku lat 90. notowany jest na listach najbogatszych Polaków. W rankingu ,,Forbesa” zajmuje on 64. miejsce z majątkiem szacowanym na 769 mln złotych. Obecnie lotnisko w Bednarach znane jest przede wszystkim za sprawą imprezy rolniczej o zasięgu międzynarodowym, AGRO SHOW, którą rokrocznie odwiedza blisko 150 tysięcy osób.

Wojenne losy znajdującego się 25 km od Poznania lotniska są nadzwyczaj interesujące. Jego mroczna przeszłość ulega mimo to stopniowemu zacieraniu  dzień  po dniu.  Obecnie jedynie baczny obserwator z bagażem wiedzy historycznej zwróci uwagę na pozostałości działań Luftwaffe w rejonie Bednar, ponieważ nie są one oznakowane. Tutaj pojawia się częsty dylemat – pamiętamy oraz sprawujemy opiekę nad miejscami związanymi z nazistami, by przerażające wydarzenia z okresu drugiej wojny nigdy się nie powtórzyły, czy też wymazujemy je z annałów historii? Odpowiedź na tak zadane pytanie jest niezwykle trudna i autor pozostawia tę kwestię do dyskusji czytelnikom…

Powyższy tekst stanowi fragment książki ,,Historycznym śladem Puszczy Zielonki i okolic’’. Pozycję tę można nabyć drogą internetową (www.allegro.pl/oferta/historycznym-sladem-puszczy-zielonki-i-okolic-8223108578?fbclid=IwAR32ddve0uiz6Egu3IRhKGUWNZu_VptYxs1L7BpImu_UiLBns30SI_XdA-k), a także: w bibliotece w Pobiedziskach (ul. Kostrzyńska), w sklepie Eden w Tucznie (gm. Pobiedziska), na poczcie w Kicinie (ul. Nowe Osiedle) oraz w Antykwariacie im. J.K. Żupańskiego w Poznaniu (ul. Paderewskiego). Cena w zależności od punktu dystrybucji wynosi 14-18 zł.

Błażej Sienkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *